„Miedziowi” skuteczniejsi od Gwardzistów

W przedostatniej serii PGNiG Superligi przegrywamy w Lubinie 26:30 (11:15).

Wciąż walczące o utrzymanie 9. pozycji w tabeli Zagłębie Lubin od samego początku postawiło trudne warunki na parkiecie. Za sprawą Morynia „Miedziowi” otworzyli wynik spotkania, ale bardzo szybko na to trafienie ładnymi rzutami odpowiedzieli Kawka i Zadura. Obie ekipy zaczęły wymieniać cios za ciosem, utrzymując wynik na granicy remisu, a w tym zdecydowanie naszej drużynie pomagał Malcher, odnotowując spektakularne interwencje w bramce. Niestety, po 10. minucie meczu, kiedy wspomniany już „Kawa” pokonał Schodowskiego i wyprowadził Gwardzistów na 6:5, rozpoczęło się absolutne show golkipera lubinian i długi okres nieskuteczności naszej drużyny. Od tego momentu, przez kolejny kwadrans, bramki zdobywali już tylko gospodarze, a żaden z naszych zawodników nie był w stanie znaleźć patentu na doświadczonego Schdowskiego, który w pewnym momencie dobił do skuteczności na poziomie wyższym niż 50%. W 24. minucie na nasze szczęście ponownie trafił do siatki Kawka i Gwardziści ruszyli do odrabiania strat, sięgających już różnicy 5 bramek. Obraz gry wyrównał się, a na bramki Stankiewicza, Sroczyka i Chychykalo tym razem odpowiadali już nasi skrzydłowi – Milewski i Lemaniak. Ten pierwszy, po pięknej, zespołowej akcji, niemal równo z syreną kończącą pierwszą połowę meczu, ustalił jej wynik na 11:15. Czterobramkowe prowadzenie Zagłębia do przerwy oznaczało, że po zmianie stron będziemy musieli ruszyć do odrabiania strat.

Tak też zrobiliśmy. Dwa okazałe trafienia Jankowskiego i bomba Zadury niecałe 5 minut po wyjściu z szatni pozwoliły nam złapać kontakt z rywalem. Wynik 16:15 nie utrzymał się jednak zbyt długo, bo chwilę później dwukrotnie skutecznie rzuty karne egzekwował Bogacz, w międzyczasie jeszcze bramkę gospodarzy ponownie zamurował Schodowski, a Marciniak przywrócił lubinianom czteropunktową przewagę. Ten sam zawodnik odpowiedział później dwukrotnie na trafienie Morawskiego, doprowadzając do wyniku 20:15. Wtedy obraz gry na parkiecie na chwilę wyrównał się. Niestety, ponowna nieskuteczność Gwardzistów, przy dobrej dyspozycji trafiającego dwukrotnie do naszej bramki Chychykalo, pozwoliły nabrać wiatru w skrzydła coraz bardziej odskakującym nam lubinianom. W 53. minucie meczu było już 27:20 dla gospodarzy i choć zdołaliśmy jeszcze odpowiadać i niwelować straty za sprawą Zadury, Klimkowa dwukrotnie Fabianowicza czy Zarzyckiego, zabrakło nam czasu, by dogonić rywali. Ci zdołali bowiem utrzymać szalę zwycięstwa po swojej stronie, a całe spotkanie zakończyło się wynikiem 30:26. Teraz musimy zrobić wszystko, by zwyciężyć w sobotnim starciu z Energą MKS-em Kalisz i zakończyć rozgrywki na 5. miejscu w ligowej tabeli.

KPR Gwardia Opole: Lellek, Malcher, Balcerek – Lemaniak 4, Sosna, Fabianowicz 3, Zarzycki 1, Klimków 1, Jankowski 4, Zadura 4, Kawka 5, Milewski 3, Morawski 1, Stefani, Kucharzyk, Kowalski.
Trener: Rafał Kuptel

MKS Zagłębie Lubin: Bartosik, Wiącek, Schodowski – Stankiewicz 2, Moryń 4, Gębala 2, Bartosik, Sroczyk 1, Pietruszko, Marciniak 4, Hajnos 3, Bogacz 5, Kupiec 3, Adamski, Chychykalo 6.
Trenerzy: Jarosław Hipner, Igor Czebrow.

Skomentuj