Tomasz Wróbel: Działamy cierpliwie i długofalowo [WYWIAD]

W trudnych momentach ludzie zawsze będą próbować kwestionować poszczególne ruchy czy podważyć pozycję zawodników oraz trenera. Oświadczam zatem, że Rafał Kuptel będzie pracował w Opolu jeszcze wiele lat i jest to najlepszy specjalista, jakiego możemy mieć. Aby zebrać plony, trzeba najpierw zasiać ziarna i spokojnie ich doglądać. Dlatego właśnie apeluję o cierpliwość. – mówi w wywiadzie podsumowującym minione tygodnie dyrektor sportowy naszego klubu – Tomasz Wróbel.

Można odczuć, że ostatnie wyniki i pozycja Gwardzistów w tabeli PGNiG Superligi wywołują wśród kibiców zmartwienie i niezrozumienie. Jak wygląda aktualna sytuacja od środka?

Zacznijmy od tego, że kibice przyzwyczaili się do dobrego. Od momentu, gdy zająłem się piłką ręczną w Gwardii, nie spadliśmy poniżej 5. miejsca w lidze. Graliśmy o medale, reprezentowaliśmy Opole na arenie międzynarodowej, a wielu naszych zawodników przez lata dobijało się do reprezentacji Polski. Trzeba jednak pamiętać, że w ostatnich sezonach odeszło kilku zawodników, których trudno jest nam z miejsca zastąpić. Mam tu na myśli np. Antka Łangowskiego czy Mateusza Zembrzyckiego. Mimo tego, nadal jesteśmy w czołówce i powinniśmy to doceniać. Nie panikujemy, robimy swoje.

W takich przypadkach często mówi się o byciu zakładnikiem własnego sukcesu. Każdy gorszy moment Gwardii przynosi porównania właśnie do czasów zdobycia brązowego medalu czy zwycięstw z elitą, co nasuwa myśli o kryzysie. Podobnie jest u nas?

Trzeba pamiętać o tym, co było, ale nie można nieustannie żyć wspomnieniami. Jesteśmy klubem, który w czasie pandemii mocno oberwał. Zdrowotnie, bo wielu naszych zawodników musiało swoje przy wirusie „odcierpieć” i oczywiście finansowo, gdyż uszczuplone dotacje, mniejsze wpływy od partnerów i brak spotkań z udziałem publiczności spowodowały ograniczenia budżetowe. Nie byliśmy w stanie utrzymać niektórych osób, a nasz aktualny budżet jest w połowie stawki grających drużyn. Nie oznacza to jednak, że zamierzamy cokolwiek odpuszczać. Każdy mecz to osobna historia, którą zamierzamy tworzyć.

Sama seria porażek powstała zresztą przy udziale nie byle jakich rywali.

Przegraliśmy 5 ostatnich spotkań, z czego 4 – z zespołami będącymi wyżej w tabeli. W Szczecinie również gra się zawsze ciężko, o czym przekonała się nawet Wisła na początku sezonu. To nie jest tłumaczenie, ale każdy powinien zrozumieć, że sezon jest długi, a w nim zdarzają się lepsze i gorsze okresy. Jesteśmy zespołem, który potrafi wygrać z każdym, jeśli wszystkie elementy będą funkcjonowały należycie. Będziemy jednak także przegrywać z niżej notowanymi rywalami i trzeba to zaakceptować. Taki jest sport i nikt nie położy się przed nami tylko dlatego, że jest niżej w tabeli. Wszystko trzeba sobie wyszarpać na boisku.

Pojawiają się również zarzuty odnośnie dyspozycji konkretnych zawodników…

Od zawsze wymagamy od Gwardzistów, by walczyli do końca bez względu na wynik i to się nie zmieni. Każdy gracz musi być tego świadomy. Jest kilku zawodników, od których w przekroju sezonu oczekiwaliśmy więcej. Często jednak kibice są niesprawiedliwi w swojej krytyce i oceniają zawodnika tylko przez pryzmat zdobyczy bramkowej. Dla nas ważne jest to, czy ktoś spełnia konkretne założenia taktyczne na mecz.

Jako przykład podam Mateusza Morawskiego, na którego często spada krytyka, ale niewielu widzi, gdy to właśnie „Moraś” asystuje lub przyspiesza grę całego zespołu. Często też znajduje się w pozycji rzutowej, choć nie powinien, gdyż jego koledzy nie zdecydowali się na rzut, a sędzia zdążył już podnieść rękę, sygnalizując grę na czas. Trzeba więc patrzeć szerzej, a nie tylko na bramki. Niektórzy kibice próbują też podważyć pozycję trenera Kuptela. Oświadczam, że Rafał Kuptel będzie pracował w Opolu jeszcze wiele lat i jest to najlepszy specjalista, jakiego możemy mieć. Aby zebrać plony, trzeba najpierw zasiać ziarna i spokojnie ich doglądać. Dlatego właśnie apeluję o cierpliwość, a oceny dokonamy wspólnie, w przyszłości. Chcemy się odbudować, by następnie móc świętować sukcesy wynikające z długofalowego myślenia i konsekwentnej pracy.

W gorszych momentach rzadziej mówi się o pozytywach. A tych – bazując na filozofii naszego klubu – nie brakuje. Coraz lepiej w seniorskiej drużynie prezentuje się Fabian Sosna, do drzwi PGNiG Superligi pukają już kolejni juniorzy, a aktualni (nadal przecież młodzi) seniorzy zbierają bezcenne doświadczenie, stając się powoli liderami tej drużyny.

Jeszcze raz powtórzę, aby wybrzmiało to należycie. Myślimy długoterminowo i tak też budujemy nasz skład. Inwestujemy w młodzież i wiele w tej materii się niedługo wydarzy. Chcemy dać polskiej piłce ręcznej kilku dobrych zawodników w ciągu najbliższych lat. Każdy chciałby być od razu mistrzem Polski, ale do tego są potrzebne finanse, których my – w takim wymiarze – mieć nie będziemy. Chciałbym, byśmy na stałe wkomponowali się w grupę zespołów walczących z pozycji 3-7, mając w składzie grono wychowanków, gdyż bardzo podoba mi się bezkompromisowość tych chłopaków. Lubię oglądać Fabiana Sosnę, który niczego się nie boi, ale musimy mieć przy tym świadomość, że w innych zespołach ciekawych zawodników również nie brakuje. W Górniku jest na przykład Paweł Krawczyk, na którego patrzy się z przyjemnością i bardzo dobrze, że dostaje swoje szanse.

Pomówmy teraz o najbliższej przyszłości. Czeka nas wyjazd do Tarnowa i starcie z drużyną walczącą o utrzymanie, która – choć ostatnio uległa MMTS-owi Kwidzyn – chwilę temu sprawiła niespodziankę w Gdańsku. To dość oklepana formuła, ale o przełamanie w tym meczu z pewnością łatwo nie będzie.

Do końca sezonu pozostało 5 spotkań i chciałbym, abyśmy zdobyli w nich jak najwięcej punktów. Trzeba walczyć o piątą lokatę i w każdym starciu dawać z siebie znacznie więcej niż sto procent. Tego wymagamy od naszych zawodników. W Tarnowie gra się bardzo trudno, a ostatni bój, który tam stoczyliśmy, skończył dla nas niekorzystnie. Liczę na to, że tym razem wszystko ułoży się po naszej myśli.

Brak play-offów wyklucza opcję sprawienia przyjemnej niespodzianki na koniec sezonu, które w poprzednich sezonach były naszą domeną…

To dziwny i trudny sezon. Należy go skończyć jak najwyżej i zatrzeć złe wrażenie z niektórych spotkań. Dodatkową motywacją jest fakt, że mecz z Kaliszem zagramy już najprawdopodobniej przy naszej publiczności, która niejednokrotnie niosła nas do zwycięstwa w trudnych momentach. Wierzę, że będzie to impuls do tego, aby zagrać jeszcze lepiej i wspólnie skończyć ten sezon z uśmiechem na ustach.

rozmawiał: Mateusz Gajdas

Skomentuj