Pokazowy mecz piłkarski w Chróścicach dla Gwardii!

17 lip 2023 | Różne

Nasz zespół zdołał pokonać czwartoligową Victorię Chróścice w pokazowym starciu podczas Festynu Rodzinnego. O zwycięstwie zadecydowała seria rzutów karnych. Po godzinie gry był remis 4:4.

Mecz w Chróścicach był pierwszą okazją, aby zobaczyć pełen skład Gwardii na nowy sezon PGNiG Superligi. Po raz pierwszy kibicom zaprezentowali się nowi gracze – Piotr Jędraszczyk (wypożyczony z Industrii Kielce) czy powracający do Gwardii z wypożyczenia Janusz Wandzel. Na boisku pojawili się także Piotr Zawadzki i Daniel Jendryca, którzy w tym sezonie mogą mieć znacznie więcej możliwości gry w Superlidze. Oczywiście nasza drużyna prowadzona była przez nowego szkoleniowca Bartosza Jureckiego.

Przed pierwszym gwizdkiem zadecydowano, że gramy dwa razy po 30 minut. W pierwszych zdecydowanie przewagę miała Victoria, którą na prowadzenie, świetnym uderzeniem zza pola karnego, wyprowadził Szymon Polok. Ekipa z Chróścic miała kolejne sytuacje, ale znakomicie w naszej bramce spisywał się Mateusz Jankowski. Z drugiej strony też nie brakowało okazji do strzelenia gola. Dwa nawet udało się nam zdobyć, ale sędzia dwukrotnie dopatrzył się pozycji spalonej. Z tą decyzją nie do końca zgadzali się rezerwowi Gwardii oraz sami zainteresowani, czyli Mateusz Wojdan i Michał Milewski, domagając się weryfikacji VAR. Tej jednak ostatecznie nie było i do przerwy przegrywaliśmy 0:1.

Po zmianie stron nasz zespół rzucił się do odrabiania strat. Chwilę po wznowieniu świetnym uderzeniem zza szesnastki popisał się Daniel Jendryca, doprowadzając do wyrównania. Długo z remisu się jednak nie cieszyliśmy, bo znów na prowadzenie gospodarzy wyprowadził drugi z Poloków, tym razem Dastin.

Gwardia nie zwykła się jednak poddawać. Do akcji wkroczył więc nasz fizjoterapeuta Bartosz Smarzych i pięknym uderzeniem pokonał Macieja Poziomka. W końcówce jeszcze każda z drużyn trafiła dwukrotnie. Dla nas strzelali Michał Scisłowicz i Marek Hryniewicz, a dla Victorii Daniel Olszacki i Adele Saliu. Mecz musiała więc rozstrzygać seria rzutów karnych.

Bohaterem decydującego fragmentu spotkania okazał się Mateusz Jankowski, który najpierw sam zdobył bramkę, a później obronił decydujący strzał.