Tomasz Wróbel: Chcemy wejść w nowy sezon w dobrych humorach

19 lip 2023 | Kluby

W poniedziałek szczypiorniści Gwardii Opole oficjalnie rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu PGNiG Superligi. Kampanię 2023/2024 nasz zespół rozpocznie z nowym trenerem – Bartoszem Jureckim. W składzie gwardzistów zobaczymy również najlepszego rozgrywającego ubiegłego sezonu Piotra Jędraszczyka. Do Opola wrócił także obrotowy Janusz Wandzel, szansę na oficjalny debiut w pierwszym zespole będzie miał także skrzydłowy Daniel Jendryca. Między innymi o plan na ten sezon i kształt drużyny zapytaliśmy naszego dyrektora sportowego Tomasza Wróbla.

Gwardia ukształtowana na nowy sezon czy jeszcze się coś w klubie szykuje?

Trzon kadry, która będzie w przyszłym sezonie, już jest właściwy. Ewentualne zmiany mogą być jedynie kosmetyczne. Skład jest zbilansowany, oparty na budżecie, który mamy. Jest kilka postaci wiodących, jest też nowy trener, który wszystko będzie spajać. Kontynuujemy wypracowany profil klubu oparty na wychowankach i na zdolnych zawodnikach z Polski. Rozmowy z tymi zawodnikami cały czas prowadzimy, takie rozmowy toczą się bardzo długo. Nie ma co się jednak spodziewać teraz dużego transferu do klubu.

Czasem niektórym się wydaje, że dany zawodnik nie wie, co zrobić i dlatego do nas dołącza. A na przykład z Andrzejem Widomskim rozmawialiśmy rok. Był kilka razy w Opolu, rozmawiał z rektorem Politechniki Opolskiej prof. Marcinem Lorencem, rozmawiał z prezydentem Arkadiuszem Wiśniewskim. My też kilka razy byliśmy w Lublinie. To jest nieustanna praca nad sprowadzeniem tej klasy zawodnika, a podpisanie kontraktu to już tak zwana wisienka na torcie.

Wydaje mi się, że w nadchodzącym sezonie będziemy silniejszym zespołem. Widzę dobrą moc w drużynie i liczę na to, że pod wodzą Bartosza Jureckiego – legendy polskiej piłki ręcznej, wszystko będzie zmierzać w dobrym kierunku. Przed nim również ciekawe zadanie - poukładanie drużyny na nowo. Liczę więc na to, że będzie to początek jego nowej przygody w Opolu.

Ale też były dwa mocne transfery, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jedne z ciekawszych w Superlidze. Jednym jest właśnie trener Jurecki, drugim Piotr Jędraszczyk.

Bardzo się cieszymy, że Piotrek do nas dołączył. Szkoda, że póki co kontuzjowany jest Andrzej Widomski, bo środek i prawe rozegranie mielibyśmy praktycznie reprezentacyjne. Liczę na to, że to nastąpi w drugiej części sezonu, kiedy już Andrzej się wykuruje i obu będziemy mogli podziwiać na parkiecie Stegu Areny.

W nowym sezonie chcemy grać dynamicznie i mam nadzieję, że Piotrek idealnie się wkomponuje w nasz zespół. Dla niego to też będzie zupełnie inne środowisko. W Piotrkowianinie gra była oparta głównie o niego. W Gwardii będzie miał pewnie więcej możliwości w rozegraniu. Mam nadzieję, że też będzie odpowiednio rozbrajał obronę rywali tak, aby naszym rzucającym stwarzać dużo przestrzeni. Mam nadzieję, że będziemy mieli więcej pozycji rzutowych, żeby być postrachem poszczególnych drużyn.

Będzie też zmiana w systemie rozgrywek. Gwardia lubi play-offy.

Tak to prawda i cieszymy się, że one wracają. Można powiedzieć, że nasze ostatnie sukcesy są nierozerwalnie związane z tą fazą rozgrywek. Na pewno nam ona leży. Nawet w najlepszym sezonie, w rundzie zasadniczej, zdarza się jakaś wpadka. My nie uniknęliśmy jej nigdy. Trudno jest, na przestrzeni sezonu, nie mając 18 zawodników zdrowych i w pełni gotowych do gry, myśleć o tym, żeby nie było takiej wpadki.

Nowością jest to, nie tylko dla nas, ale dla całego systemu rozgrywek, że jak się spojrzy w terminarz na początek sezonu, to jest duże zagęszczenie spotkań. Rozpoczynając sezon gramy praktycznie co trzy dni. To też wymaga dobrego przygotowania przez trenerów i zupełnie innego podejścia. Ja pamiętam, jak mieliśmy mecze co 3 dni, kiedy graliśmy w europejskich pucharach i w Pucharze Polski. Poprzestawianie mnóstwa spotkań było nie tylko wyzwaniem logistycznym, ale i zawodnicy nie byli gotowi na to, żeby grać z taką intensywnością. Na to też musimy się nastawić. Inaczej jest w lidze niemieckiej, gdzie wszyscy są do tego przyzwyczajeni. U nas tak nie ma.

Niemniej jednak patrzę na ten nowy sezon z dużymi nadziejami na to, że rzeczywiście będziemy dawać naszym kibicom dużo radości.

Kibice to bardzo ważny element Gwardii. Widać to było w tych trudnych momentach poprzedniego sezonu.

Bardzo nas cieszy wysoka frekwencja, która była na meczach. To jest bardzo dobre i bardzo ważne. Zwłaszcza w tych spotkaniach w końcówce sezonu czuliśmy to wsparcie, nawet kiedy graliśmy poniżej oczekiwań.

To jest też efekt naszych długofalowych działań i ciężkiej pracy ściągania na trybuny kibiców. To oznacza, że kiedy będziemy grali lepiej, fanów będzie jeszcze więcej. Najważniejsze jest, żeby mieć dla kogo grać. Czasem jeździ się na parkiety Superligi, jest fantastyczna hala, a kibiców na trybunach ile kot napłakał. Nie jest to przyjemne tak grać. Gramy w najwyższej klasie rozgrywkowej w naszym kraju, więc te hale powinny być pełne. A nie zawsze tak jest, bo w mieście są jakieś bardziej popularne dyscypliny.

Ja się bardzo cieszę z atmosfery, którą mamy w hali. Nie tylko dlatego, że jestem związany z Gwardią, ale też dlatego, że jestem opolaninem, że jestem kierownikiem Stegu Areny. Rozpędzałem ten obiekt. I mam nadzieję, że ludzie wychodzą stąd z niezapomnianymi emocjami.

To faktycznie był trudny sezon dla naszego klubu. Jest on już przetrawiony, czy jeszcze zostało coś w głowie z tych ciężkich momentów.

Był to sezon, który był dla nas najtrudniejszy odkąd miałem przyjemność zbudować tą Gwardię na nowo, uratować ją przed upadkiem. Cały czas budowaliśmy ją w oparciu o sukcesy. Byliśmy takim underdogiem – 5, 4, 3. miejsce. Ludzie szybko przyzwyczajają się do sukcesów, nie pamiętając, co było 10 lat temu. Spójrzmy na niektóre zasłużone miejsca piłki ręcznej w Polsce, gdzie były, a gdzie są teraz. To nie jest tak, że Superliga jest nam dana raz na zawsze. Trzeba o tym pamiętać, patrzeć na to z nieco chłodną głową.

Ja rozumiem emocje kibiców, emocje sportowe. Ale musimy sobie zdać sprawę, w którym miejscu jesteśmy. Nie jesteśmy krezusami w piłce ręcznej. Zawsze charakteryzowaliśmy się tym, że mądrzej wydajemy środki. Wypłaty, które są, są u nas zabezpieczane. Natomiast nie są to środki, dzięki którym możemy sobie zakupić dwóch reprezentantów Francji i próbować bić się lub nawet zdetronizować Kielce. Nie będzie tak. Nie jesteśmy w stanie pewnego poziomu przeskoczyć.

Piłka ręczna, przez wysoką specjalizację, jest dyscypliną, w której mając zawodników pewnej klasy, może dojść do niespodzianki, ale nie do serii niespodzianek. Jest to naprawdę trudne, żeby się to tak wydarzyło. Inaczej jest w piłce nożnej, gdzie można mieć zespół zbudowany za miliony, a przegrać z amatorami.

To samo tyczy się zawodników, którzy u nas wypracowali sobie status bardzo dobrych piłkarzy ręcznych czy nawet gwiazd. To nie jest tak, że my nie chcieliśmy zatrzymać jednego czy drugiego gracza. W pewnym momencie, jak osiągnęli tak wysoki poziom, dostali dużo propozycji, również tych zza granicy. I po prostu nie było nas stać ich zatrzymać w danym momencie. To łatwo się mówi, że nie zatrzymaliśmy lub nie chcieliśmy kogoś zatrzymać. W niektórych przypadkach mogliśmy dalej mieć zawodnika w Gwardii, np. Jasia Klimkowa, ale uznaliśmy, że dla jego rozwoju lepiej będzie, jak zmieni środowisko, wyjedzie. To był ostatni moment, żeby dał sobie taką możliwość. Tak samo z Szymonem Działakiewiczem. Jego też, dla jego rozwoju, puściliśmy przed zakończeniem kontraktu. I trzeba zwrócić uwagę na to, jak Szymon się rozwinął. W tym momencie gra w czołowym zespole węgierskim, będzie grał w Lidze Mistrzów. Kolejnym takim zawodnikiem jest Maciej Zarzycki.

Ze wszystkimi tymi graczami jesteśmy w kontakcie i w dobrych relacjach. Dzięki temu Opole stało się miejscem rozpoznawalnym na mapie polskiego szczypiorniaka. Ludzie tu wracają, miło jest u nas grać, bo, oprócz tego, że jest drużyna na poziomie, jest też dobra hala. To jest też świetne miasto, w którym można żyć, jest co robić w wolnym czasie. Opole znane jest jako miasto bardzo czyste. Które nie jest metropolią. Wszędzie jest blisko, jest dużo ścieżek rowerowych.

Do tego mamy bardzo dobre relacje z Urzędem Miasta, mamy dobre relacje z Urzędem Marszałkowskim. Mamy świetne relacje z Politechniką Opolską, co też jest ważne, bo praktycznie wszyscy zawodnicy, którzy do nas przychodzą, idą na studia. Rektor, profesor Marcin Lorenc, jest byłym piłkarzem ręcznym. Bardzo dużo uwagi poświęcamy rozwojowi dwutorowej kariery, bo jak wiadomo, nie wszyscy muszą mieć tyle szczęścia, żeby być zawodowymi piłkarzami ręcznymi.

Wiele osób krytykuje nas, że powinniśmy skupić się tylko na piłce ręcznej. Ale na całym świecie tak to funkcjonuje. Mało tego, sportowcy już nie tylko idą na wychowanie fizyczne. Często podejmują bardziej skomplikowane kierunki, często medyczne, często inżynieryjne. Bo chcą być przydatni do rynku pracy. Życie sportowca jest różne. Dlatego stawiamy na to tak duży nacisk. A rodzicom zawodników się to podoba, bo wiedzą, że my o to zadbamy. I nas za to chwalą.

Nowy sezon to też nowe rozdanie dla Gwardii. Na ławce trenerskiej zasiądzie Bartosz Jurecki.

Życie to zmiana. Trzeba tamten rozdział zamknąć, zbudować coś na nowo. Myślę, że to było nam potrzebne, żeby trochę na nowo spojrzeć na różne rzeczy. Mimo, że czasami coś się dobrze układa, to zawsze pewne odświeżenie jest potrzebne, bo, w niektórych przypadkach, przechodzimy do rutyny. A nie można w żadnej sferze życia dopuścić, aby rutyna nami zawładnęła. Przez to stajemy się mniej produktywni.

Nowe pokłady energetyczne, które widzę we wszystkich, spowodują, że nasza pozycja w tabeli się poprawi. Nie wiem, które miejsce zajmiemy. Na papierze, w poprzednim sezonie, nie byliśmy stawiani na lokatę, którą ostatecznie zajęliśmy. Na pewno chcemy wejść do play-offów. A tam spróbować sprawić niespodziankę. Wiadomo, że żeby wejść do play-offów i zrobić coś więcej, niż do nich tylko wejść, to trzeba tak naprawdę atakować te miejsca 5-6. I myślę, że to jest nasz cel.

Biorąc pod uwagę przewagę dwóch pierwszych drużyn z Płocka i Kielc. Górnik Zabrze też zbudował bardzo silny skład. Powinien on im dać na papierze spokojną walkę o medal, ale i też dobrze zaprezentować się w rozgrywkach europejskich. Mądry trener, który pewnie dobrze ich poukłada. Górnik jest więc najmocniejszym kandydatem do tego trzeciego miejsca. Natomiast później, patrząc od Azotów, przez Chrobrego i Wybrzeże, Kalisz i kolejne kluby, to jest to na tyle wyrównana stawka, że jesteśmy w stanie się bić ze wszystkimi.

Liga była ciekawa i będzie ciekawsza. Z tego względu, że dużo drużyn jest na podobnym poziomie. I dyspozycja dnia, kontuzje mogą świadczyć o tym, kto akurat okaże się lepszy. U nas, odpukać, żeby nie było tak, jak w poprzednim sezonie, gdzie zostaliśmy rozmontowani, głównie na rozegraniu. I to nam mocno pokrzyżowało plany. Tych punktów zaczęło brakować i nie było kim grać w pewnym momencie. Oby wszyscy byli zdrowi, to wtedy nie powinniśmy obawiać się co do wyniku.

Początek sezonu jest bardzo ciekawy, bo gramy najpierw z Energa MKS-em Kalisz u siebie. To będzie pojedynek dwóch drużyn, które w tamtym sezonie były jedną z największych rozczarowań sezonu. Może tylko gra Azotów Puławy była bardziej zaskakująca negatywnie. Ale i Gwardia, i Kalisz, to nie były drużyny, które powinny bić się o utrzymanie. Tak było na papierze, a jednak do końca drżeliśmy o los – zarówno oni, jak i my.

To jest też bardzo ważne, aby wejść w sezon w dobrych humorach, żeby mieć taki dobry start. Zwłaszcza, że w drugiej serii gramy już w Zabrzu, więc będą szły iskry. To jest początek sezonu, będziemy chcieli zrobić wszystko, żeby bardzo dobrze wystartować. Wiadomo, że jak człowiek nastawia się na ten sezon i miałby dwa pierwsze mecze z Industrią i Wisłą, to może zostać szybko sprowadzony na ziemię. I ta motywacja też już jest inna. Dlatego uważam, że jest to dobry kalendarz do tego, żeby się rozpędzić i zrobić rzeczywiście dużo dobrej, pozytywnej energii na trybunach i pokazać, że będziemy się w tym sezonie liczyć. Chciałbym żeby chłopcy pokazali się z jak najlepszej strony i będziemy robić wszystko, żeby tak właśnie było.